niedziela, 19 lipca 2026

MÓJ TESTAMENT - NIM STĄD ODEJDĘ...

Motto:                                                                                                                                                Wybuduję pomnik najwspanialszy i najtrwalszy; z cierpienia. które w dobro się przemienia... 

                       TESTAMENT MÓJ

     - Ja wiem, że śmierć przyjdzie po mnie nagle Jak promyk wiosennego wiatru ukoi mnie do       snu wiecznego.

    Obejrzeć się nie zdołam jak imieniem mym          zawoła,                                                                  I...nawet bólu nie poczuję prawie jak na jawie      stanie przede mną i powie: "chodź ze mną".

    Nawet.... pomyśleć nie zdążę                              Gdy mnie wkoło okrąży swą nicią niewidzialną.

    Życia nie żal mi gdy każdy z tych dni                                                                                  mogę Bogu dać w darze.

Wtedy...                                                                                                                              swój album pokażę jaki w sercu mym                                                                                Dla Niego ukryłam, - Kolekcja                                                                                            może niewielka wprawdzie                                                                                                  lecz wśród cierpienia zbierana.

   - To zbiór uśmiechów wdzięczności                                                                                      od ludzi cierpiących - w darze otrzymanych.

    Zaniosę Ci je Boże z pokłonem i w pokorze,                                                                      Abyś tylko... powiedział mi: 

    "Przebaczam ci wszystko co bez Woli MOJEJ uczyniłaś,                                             przebaczam ci wszystko czym MNIE  obraziłaś"...

     - Tylko to o Boże chcę usłyszeć gdy stanę przed TOBĄ                                                       TWĄ ODWIECZNĄ PRAWDĄ.

      I...                                                                                                                                        już niczego nie żal będzie mi                                                                                              nawet tych dni, których przeżyć już nie dałeś;                                                                    ni łez, ni cierpienia, którymi  me życie wyznaczałeś.                                                          - Tylko powiedz, tylko powiedz że...                                                                                    przebaczasz wszystko mi.                                                                                                  Zofia Sobieraj


Rok 2026-ty naznaczony jest dla mnie ważnymi datami...

- 13 maja 2026 roku minęło już 38 lat od mojego nawrócenia się do Boga po kilkakrotnej nieudanej próbie ułożenia sobie życia w szczęśliwym związku małżeńskim; a co do tamtego czasu było jedynym moim pragnieniem; pragnieniem posiadania własnej szczęśliwej Rodziny, takiej której ja nigdy nie miałam.

- To 13 maja (który jest dniem kolejnej Rocznicy pierwszego Objawienia się Matki Bożej w Fatimie trojgu Pastuszkom: Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie w 1917 roku/ w 1988 roku, wewnętrznym aktem oddałam się Panu Jezusowi i Przenajświętszej Mamie rezygnując z dalszych swoich pragnień ułożenia sobie życia w związku małżeńskim podczas uroczystego Sakramentu Bierzmowania, którego do tamtego czasu nie miałam /może dlatego nie dane mi było poznać Boga w domu, w którym na porządku dziennym zamiast modlitw były ustawiczne kłótnie, wyzwiska i przekleństwa?/. - To był dzień kiedy dalsze swoje życie ofiarowałam Bogu - by służyć JEMU tak jak ON chce - skoro nie dane mi było żyć tak jak ja chciałam, prosząc tylko, aby pozwolił mi odnaleźć drogę mojego powołania jako, że Pan Jezus w Ewangelii J 15,16 mówi: "Nie wyście MNIE wybrali, ale JA was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili"... - zatem jak bardzo Słowa te wpisały się w moje życie.

   Już od pierwszej chwili mojego nawrócenia Pan JEZUS ukazał mi drogę walki z szatanem wskazując współpracę ze Zgromadzeniem Księży  Świętego Michała Archanioła. - Ta współpraca rozpoczęła się w  roku 1993-cim; a więc równo 33 lata temu. 

    Na drodze walki z szatanem zaczęłam odmawiać egzorcyzmy /długi egzorcyzm Papieża Leona XIII-go - o niezwykłej sile i skuteczności. Oczywiście prywatnie; a nie nad osobą opętaną, który jest zarezerwowany tylko dla wyznaczonych kapłanów/ - a świadectwa o skuteczności  ich odmawiania były drukowane w latach 1994-1995 w katolickim czasopiśmie: "Któż jak Bóg". Ta współpraca trwała do chwili uroczystego poświęcenia pierwszego jaki w Polsce powstał Pomnika Anioła Stróża Polski, które dokonało się 28 września 2008 roku w Miejscu Piastowym k/Krosna na terenie Zgromadzenia Księży Michalitów.

- To 28 września 2026 roku minie 18 Rocznica poświęcenia tego Pomnika Anioła Stróża Polski przez Ówczesnego Przełożonego Generalnego Zgromadzenia Księży Michalitów - Przewielebnego Ojca Kazimierza Radzika CSMA - za co wyrażam JEMU przy tej okazji  jako inicjatorka tego Dzieła wyrazy szacunku i głębokiej wdzięczności.

   28 maja 2002 roku - czyli 24 lata temu odbyło się u mnie w domu pierwsze spotkanie powołanego przeze mnie Komitetu Budowy Pomnika i Szerzenia Kultu Anioła Stróża Polski. Duchowym Patronem tego Dzieła stał się Błogosławiony już dziś Kardynał Stefan Wyszyński - Jako, że Tego właśnie dnia mijała kolejna 21 rocznica od Jego Śmierci - o czym dopiero podczas tego Spotkania ktoś z zebranych poinformował. I to właśnie w Rocznicę Jego Śmierci Komitet ten został powołany do życia, którego jako jego inicjatorka i założycielka zostałam przewodniczącą. Zastępcą i Vi-ce Przewodniczącym został świecki Franciszkanin - Brat Michał Ostrowski, to właśnie On mnie reprezentował podczas uroczystego poświęcenia tego Pomnika, gdy ja w tym czasie nagle znalazłam się w Szpitalu zagrożona poważną operacją. To już 24 lata temu.

   Miłość do Polski została wpisana w moje serce chyba już z chwilą mojego powołania do życia i to chyba Ona mnie wiodła i prowadziła przez wszystkie lata doprowadzając właśnie do tego momentu  ratując to życie w najtrudniejszych momentach, w których byłam o krok od śmierci, a nawet wyrywając mnie  z objęć śmierci samobójczej.

    Powołując wyżej wspomniany Komitet do życia gorąco pragnęłam, aby było to miejsce jednoczące wszystkich Polaków ponad podziałami we wspólnej modlitwie  za Polskę w najtrudniejszych dla Niej momentach. Nie miała to być idea fiks postawienia kolejnego pomnika - dla samego pomnika. Przecież to Anioł Polski według słów błogosławionego Księdza Bronisława Markiewicza ukazał się 3 maja 1863 roku, gdy Polska była pod trzema zaborami na Przedmieściach Przemyśla przepowiadając przyszłe losy Polski. Nie wszystkie się jeszcze wypełniły. W tym 2026 roku 3 maja minęła  163 rocznica od tego historycznego wydarzenia.

   Po szczęśliwym opuszczeniu szpitala i Uroczystym poświęceniu Pomnika Anioła Stróża Polski pragnęłam, aby kult Anioła Polski rozwinął się na całą naszą Ojczyznę. W tym celu za zgodą Przełożonego Generalnego  Zgromadzenia Księży Michalitów Przewielebnego Ojca Kazimierza Radzika CSMA powołałam do życia Sodalicję Anioła Polski. Niestety, już po kilku pierwszych latach Ruch ten został zawieszony przez Władze tego Zgromadzenia a moja współpraca z tym Zgromadzeniem w związku z tym została przerwana - co doprowadziło mnie do załamania a pośrednio stała się przyczyną mojej choroby /która trwa po dzień dzisiejszy/ i niepełnosprawności. Obecnie poruszam się na wózku inwalidzkim a pomaga mi Opiekunka z Ośrodka Pomocy Społecznej - Natalia Pihulewskajal, która z wielkim sercem i zaangażowaniem pomaga mi przetrwać najtrudniejsze momenty mojego samotnego życia zaspakajając również moje potrzeby życiowe, którym sama z powodu swojej niepełnosprawności nie jestem w stanie sprostać - za co w tym miejscu pragnę gorąco Jej podziękować. Pragnę też podziękować Edycie Stańczak - Pracownicy pobliskiej Poczty, która od kilku już lat mnie odwiedza niosąc bezinteresowną pomoc i wsparcie. Moje codzienne życie wypełnione jest modlitwą i ofiarą cierpienia, które składam Bogu Ojcu w ofierze łącząc je ze ZBAWCZĄ, ODKUPIEŃCZĄ MĘKĘ I ŚMIERCIĄ NA KRZYŻU JEDNORODZONEGO SYNA BOŻEGO JEZUSA CHRYSTUSA. Dziękuję też  każdemu za wsparcie duchowe i materialne ludzi Dobrej Woli bez którego wsparcia - trudno byłoby mi wytrwać. Z powodu moich problemów z poruszaniem się - nic więcej uczynić nie mogę. Tym samym odebrano mi wszelkie możliwości jakiegokolwiek działania.                                               - CZY BÓG TEGO CHCIAŁ?

   W czasopiśmie katolickim wydawanym przez Zgromadzenie Księży Michalitów pod nazwą: "Któż jak Bóg" w numerze 4 (154) lipiec - sierpień 2018 - Autor artykułu: Anioł Północy a Anioł Polski (3) zamieszcza między innymi takie słowa: "W jakim stopniu pomnik w Miejscu Piastowym przyczynił się w ciągu 10 lat istnienia do wypromowania idei Anioła Polski? Rad bym pytanie to skierować do / - / pomysłodawczyni i założycielki Komitetu Budowy Pomnika Anioła Stróża Polski p. Zofii Sobieraj (czytaj:29angelo.blogspot.com - Anioł Północy a Anioł Polski (3) - List otwarty). - Ja zaś dziś mogę zapytać: - Co Zgromadzenie Świętego Michała Archanioła  uczyniło, by pomóc rozwinąć kult Anioła  Stróża Polski, którego pomnik już stanął? Zgromadzenie, którego jednym z celów jest szerzenie kultu Aniołów? - Kto podziękował tym wszystkim Osobom zaangażowanym ze mną we współpracę, by doprowadzić, by pomnik ten powstał? Przecież Ci ludzie mają konkretne nazwiska; nie wspomnę też nawet, że nikt jednym choćby słowem nie wspomniał wcześniej o tym kto to dzieło zainicjował.

   - To 22 lata temu w roku 1994 został powołany do życia  we współpracy z Księdzem Marianem Polakiem CSMA - Ruch Apostolski do walki z szatanem mający na celu nieść pomoc ludziom zniewolonym, kuszonym i dręczonym  przez szatana pod nazwą: Rycerstwo Świętego Michała Archanioła, którego to z woli Bożej zostaliśmy oboje współzałożycielami. Ruch ten prowadzony jest do dnia dzisiejszego przez Zgromadzenie Księży Michalitów po uzyskaniu aprobaty Kościelnej. W tym miejscu składam szczere i gorące podziękowanie Czcigodnemu Księdzu Piotrowi Prusakiewiczowi CSMA za prowadzenie i rozwój tego Ruchu tak w kraju jak i poza granicami Polski.

   - To wreszcie 38 rocznica uroczystego oddania się Bogu w Święto Matki Bożej Różańcowej podczas złożonego w roku 1988-ym Ślubu Czystości na Ręce ówczesnego wówczas mojego Kierownika Duchowego Czcigodnego /nie żyjącego już Paulina/ Księdza Krzysztofa Kotnisa. 

   11 czerwca 2026 roku /być może w "przededniu" mojego odejścia z tego świata/ i w przededniu  Święta obchodzonego przez Kościół Katolicki - Najświętszego Serca Pana Jezusa jako osoba chora i niepełnosprawna poruszająca się na wózku inwalidzkim składam Bogu w Trójcy Jedynemu w ofierze wszystkie upokorzenia i cierpienia całego mojego życia od chwili mojego poczęcia aż do dnia mojego odejścia z tego świata w ofierze i w zjednoczeniu ze Zbawczą Męką i Śmiercią na Krzyżu Jedynego Syna Bożego Jezusa Chrystusa w ofierze przebłagalnej za Kościół Katolicki i za Polskę prosząc, aby wypełniło się Proroctwo  Anioła Stróża Polski z 3 maja 1863 roku i żeby  Polska stała się przykładem i ratunkiem dla innych Narodów i Ludów a wiara katolicka przetrwała w Polsce przez wszystkie czasy i pokolenia.

   Kościół Katolicki i Polska to jak dwa skrzydła jednego Anioła - Anioła Stróża Polski; bo Kościół Katolicki bez Polski może nie przetrwać tak jak i Polska  bez Kościoła  może nie przetrwać. Przez złożoną ofiarę proszę też Najświętsze Serce Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryi, aby Miejsce Piastowe koło Krosna, gdzie stanął Pierwszy w Polsce Pomnik Anioła Stróża Polski stał się przez wstawiennictwo tego Anioła miejscem Narodowej Modlitwy za Polskę zwłaszcza w najtrudniejszych dla Niej momentach w Jej trudnej historii - łącząc Wszystkich Polaków ponad podziałami. Tam będzie też serce moje jako, że Pan Jezus powiedział: "Tam jest skarb twój - gdzie serce twoje".

                        NIM STĄD ODEJDĘ...                                                                            Nim stąd odejdę - przebaczyłam Wszystkim tym, którzy jakąkolwiek i kiedykolwiek krzywdę mi uczynili - myślą, słowem lub uczynkiem tak jak i swojej Mamie przebaczyłam, wszystkie te straszne słowa, które słyszę w swych uszach aż po dzień dzisiejszy:  "Lepiej byłoby, żebyś zdechła!" - "Obyś nigdy swojego dziecka na oczy nie ujrzała!"- "Nikt cię nigdy nie będzie chciał!" - Tak... zapewne przyjdzie mi odchodzić w samotności zapomniana przez Wszystkich.                       -"Uczeń nie może przewyższać swego Nauczyciela"...                   
Kocham Cię, Jezu Chryste!  
                                        

czwartek, 16 lipca 2026

NASZA WIARA W OBECNOŚĆ ANIOŁÓW

Anielskie interwencje /świadectwa doznanych łask/

Anioł Stróż i obita dusza.  

"Na jednej z warszawskich ulic kilka dni temu byłem świadkiem  wstrząsającej sceny"
opublikowano: 29 stycznia 2012

1. Na jednej z warszawskich ulic kilka dni temu byłem świadkiem wstrząsającej sceny.
Przede mną szła chodnikiem kobieta, nie wiem w jakim wieku, bo widziałem tylko jej plecy. Była niepełnosprawna, szła na podkurczonych jakimś paraliżem nogach i głośno szurała butami po chodniku, w ręku ściskała jakąś niewielka torbę.
Na przeciw tej kobiety, niemal całą szerokością chodnika, szło trzech młodych mężczyzn, ubranych w sportowe kurtki. Chłopy na schwał, jeden w drugiego po dwa metry wzrostu i po dobre sto dwadzieścia kilo żywej wagi. Z daleka słychać było ich głośny śmiech, a gdy ta niepełnosprawna kobieta przeszła obok nich nagle odwrócili się i przez dobrych kilka metrów szli za nią z podkurczonymi nogami, tak jak ona szurając butami i śmiejąc się przy tym do rozpuku.
Kobieta skuliła się jeszcze bardziej i skręciła w drzwi pobliskiej apteki.

2. Działo się to wszystko kilka metrów ode mnie.  - To podłość śmiać się z niepełnosprawnego człowieka - powiedziałem głośno w ich stronę. Byli jednak tak rozbawieni, że nie usłyszeli, zresztą hałas samochodów i tramwajów zagłuszył mój glos. Oddalali się ode mnie, wmieszani w tłum  przechodniów. Miałem jeszcze odruch biec za nimi, zatrzymać ich i wygarnąć, co myślę o nikczemności ich zachowania. Niech na drugi raz się zastanowią...
I wtedy mój Anioł Stróż szepnął mi - daj spokój...
3. Dobiegłbym, szarpnął któregoś za rękaw i zatrzymał. Stanęłoby na przeciw mnie trzech potężnych drabów. Z zasady nie pękam i jak śpiewał Wysocki - obcy mi cykor, bliski gniew - ale raczej mało prawdopodobne, żeby ze spokojem przyjęli moje reprymendy. Bardzo natomiast możliwe,  że dostałbym w pysk, a potem jeszcze poprawkę z kopa. Przechodnie zaś ominęliby mnie leżącego śpiesznym krokiem...
4. Załóżmy, że bym przeżył, a ci trzej dżentelmeni nie uciekliby, tylko zostali, albo w jakiś sposób przez policję namierzeni.
- Ten pan nas zaczepił, ubliżał, szarpał kolegę za kurtkę, więc kolega tego pana odepchnął i ten pan się przewrócił - zeznawaliby zgodnie. Ich by zeznawało trzech, a ja sam, świadka żadnego bym nie miał, no bo kto by się zgłosił zeznawać przeciw trzem osiłkom w dresach...
Na paskach telewizyjnych pojawiłaby się sensacyjna wiadomość - europoseł, były prezes NIK uczestniczył w bójce w centrum Warszawy.  Tabloidy by się rzuciły chętnie - europoseł wywołał burdę, w chuligański sposób zaatakował trzech młodych ludzi. Na szpaltach zaś królowałaby moja obandażowana gęba.
I trwałyby spekulacje, że Wojciechowski na trzeźwo by się raczej nie awanturował, pewnie się napił z rana, tylko mu krwi nie zbadali, bo się schował się za immunitet. Tym politykom to już wszystko wolno, nawet chlać i awantury urządzać za nasze pieniądze.

5. Sprawą zajęłaby się stołeczna prokuratura, a ta już ma, oj ma ze mną porachunki. Całkiem niedawno robiłem jej koło pióra, że chłopak spadł i się zabił z ruchomych schodów w "Złotych Tarasach", a oni śledztwo tak prowadzili, jakby nie człowiek, tylko doniczka spadła. Nawet ekspertyzy technicznej schodów nie zrobili.
Wcześniej zaś publicznie łajałem ich w telewizji, że nic nie robią w sprawie morderstwa na sprzedawczyni, zatłuczonej łomem w sklepie na Pradze. Nie chciało im się ścigać morderców kobiety, w której domu pozostała na wózku niepełnosprawna córka, dla której ta matka była jedyną opiekunką i ostoją.
Miałbym za swoje, jak miał niegdyś europoseł Tomczak, który w obronie ludzi naraził się policji i prokuraturze, aż urządzili mu prowokację i oskarżyli o znieważenie policjantów. Dwanaście lat procesem go męczyli i choć nie skazali (bo go wybroniłem) to karierę polityczna mu złamali.
Ja też ani chybi po wyjściu ze szpitala miałbym wniosek o uchylenie immunitetu za udział w bójce, może nawet z pobudek chuligańskich.
I nie miałbym na swoją obronę nic, ani świadka, ani odrobiny społecznego zrozumienia. Jeszcze by się ze mnie wszyscy śmieli, ze się jakąś mityczną niepełnosprawna kobieta zastawiam, której nikt nie widział - wstyd! Prokurator zaś napisałby, ze to moja wykrętna linia obrony i próba usprawiedliwienia agresywnego zachowania, którego nic nie usprawiedliwia.
Zrzekłbym się sam immunitetu, bo inaczej nie wypada, a potem zasłaniając gazetą twarz przed błyskającymi fleszami stanąłbym przed sądem.
A sąd, na widok pisowskiego polityka, w dodatku takiego, co to nie raz sądy krytykował, byłby, oj byłby rozgrzany...
A wy, szanowni Czytelnicy, przecież też zrobilibyście ze mnie wiatrak, zanim by mi blogów nie skasowali, bo jak tu trzymać na portalu blog byłego polityka, a obecnie chuligana.

6. Uff! W sumie nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało!
Szydercy poszli w swoją stronę, być może szydzić z następnych kalek. Wyśmiewana kobieta schowała się do apteki, może tam otarła swoje łzy. Ja też odszedłem, i za parę minut schowałem się w bezpiecznym Sejmie.

7. Aniele Boży, stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój. Dzięki Tobie jestem cały, zdrów i nadal sądownie niekarany.
Moralnie tylko jest obita moja dusza...

autor: Janusz Wojciechowski
  

Oby u każdego z nas była tak silna wiara w obecność naszego Anioła Stróża w naszym codziennym życiu jak u Pana europosła Janusza Wojciechowskiego to zaręczam, że życie każdego stałoby się o wiele łatwiejsze.


Dziś otrzymałam w e-mailu:


Wspominam i mówię o Tobie wielu osobom i o Twoim dziele, które jest wielkie i życzę dalszych owoców tego dzieła.

Od tego piątku wróciłam (chociaż było to duże wyzwanie z powodu bólu gardła i krtani) na naszą adorację Wspólnoty dla Intronizacji NSPJ. I tradycyjnie najżarliwiej modlimy się Litanią do Anioła Stróża Polski.
Moje zawierzenie Aniołom w tym Aniołowi Stróżowi Polski trwa już kilka lat. Zaczęło się chyba wówczas, gdy dwukrotnie przyśnił mi się mój Anioł Stróż. Z pięknymi, czarnymi włosami prowadził mnie wąskimi krętymi schodami w górę, by z wysoka pokazać mi prześliczne, kolorowe dachy budynków... To były bardzo piękne doświadczenia, po których zaufałam Aniołowi Stróżowi. Wielką ufnością darzę Koronkę od Chórów Anielskich, która polecana przez mnie okazała się kilka razy skuteczna. Więc jednak Anioły mają nas w opiece. 
Ogromne znaczenie ma dla mnie i mojej rodziny Św. Michał Archanioł, któremu zawierzyliśmy siebie przyjmując szkaplerze i stając się czcicielami św. Michała Archanioła. 
Głęboko wierzę w opiekę nad naszym krajem, którą sprawuje Anioł Stróż Polski. Do niego również mam szczególne nabożeństwo prosząc o nieustanną opiekę nad Polską. W 2013 roku, gdy po raz pierwszy w Białymstoku miał miejsce orszak Trzech Króli zmieniłam scenariusz wprowadzając jako pierwszą postać Anioła Stróża Polski. I tak zostało...
Kochajcie swoich Aniołów. Witajcie zawsze Aniołów osób, które spotykacie. Módlcie się do Nich. Odmawiajcie Litanię do Anioła Stróża Polski i inne piękne modlitwy zamieszczone na tym blogu przez niestrudzoną orędowniczkę anielską - Zofię Sobieraj. 
Z Bogiem 
Lidia Trojanowska

     

Lądowanie w Stambule...


Pożar samolotu z Polakami - 5 osób lekko rannych
AWARYJNE LĄDOWANIE BEZ PODWOZIA                              
Żaden z pasażerów lecącego z Hurgady do Warszawy egipskiego samolotu, który zapalił się podczas awaryjnego lądowania w Stambule, nie został poważnie ranny.
Konsul Generalny w Stambule powiedział TVN24, że 5 osób jest lekko rannych, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Samolot wiózł 156 pasażerów, wszyscy to Polacy. Szereg osób jest w szoku, są pod opieką lekarską. Wszyscy chcą odlecieć do kraju dopiero jutro.

Pasażer samolotu relacjonuje przebieg wypadku (TVN24)
Z powodu awarii systemu elektrycznego samolot egipskich linii AMC nie był w stanie wysunąć podwozia i lądował na tzw. "podbrzuszu", co spowodowało pożar, który został szybko ugaszony.

Według jednej z pasażerek większość pasażerów stanowili Polacy. W tej chwili wszyscy przebywają na lotnisku w Stambule, gdzie otrzymali gorące napoje.

Jak twierdzi, niektórzy z pasażerów byli w stanie lekkiego szoku, ale stres był niewielki, ponieważ załoga dopiero w ostatnim momencie poinformowała o kłopotach technicznych i nie było czasu na panikę.

Jak relacjonowała, najpierw na pokładzie zgasło światło, nie działała też klimatyzacja, zaczęło się robić gorąco. W związku z technicznymi problemami maszyna obrała kurs na Stambuł. Po drodze samolot wypuścił paliwo. Maszyna lądowała bez podwozia, na kadłubie, już poza pasem startowym, na trawie. Przy lądowaniu pojawił się ogień.


- Miałam okazję, rozmawiania z osobą, która znajdowała się na pokładzie tego samolotu; opowiadała mi, że w momencie, gdy nastąpiła awaria samolotu, zaczęła zanosić gorące modlitwy, do Anioła Stróża pilota tego samolotu z błaganiem, aby pomógł mu bezpiecznie wylądować, ponieważ sytuacja stała się tak dramatyczna, że wszyscy mogliby zginąć.
 
  
 Niewątpliwie Anioł Stróż tegoż pilota przyszedł mu z pomocą; a całą tą historię kobieta ta opowiedziała Proboszczowi w jednym z warszawskich Kościołów, tym samym dając świadectwo cudownej, anielskiej pomocy.

   Gdyby każdy z nas miał taką wiarę i z całą ufnością prosił o pomoc świętych Aniołów w dramatycznych sytuacjach naszego życia - o ile mniej byłoby w nim nieszczęść.

- Pan Jezus powiedział, że gdybyśmy mieli wiarę jak ziarnko gorczycy - powiedzielibyśmy tej górze: "przesuń się, a by się przesunęła".